Pokazywanie postów oznaczonych etykietą YN 460-II. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą YN 460-II. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2013

Skarpetki z wełny pancernika

Cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem? Ja jestem wesoły Romek... No prawie. Dawno mnie tu nie było, ale już jestem i mam nadzieję, że to już ostatnia taka przerwa na blogu.

Do rzeczy. Sesja prosta i studyjna. Bardzo nie lubię portretów na zwykłym jednolitym tle. Kojarzy mi się to z kiczowatymi fotkami, które cykali nam w podstawówce, żeby ku uciesze naszych rodziców, powiesić nas na ścianie w formie kilkudziesięciu prostokątów połączonych w badziewne tablo. Fuj!

Niestety, warunki atmosferyczne za oknem powodowały wstręt i obrzydzenie, więc plener odpadał. Założenie było proste - kilka garniakowych portretów kolegi Mateusza.

Setup prosty i chyba nie wymaga jakiegokolwiek komentarza. Całość pokazana na ostatniej fotce. W sumie to bardzo się chciałem rozpisać w tym poście, ale tak bardzo nażarłem się pączkami, że brzuch uciska mi na mózg. Łatwiej było by mi teraz wydziergać skarpetki z wełny pancernika, niż wymyślić coś kreatywnego. Może zamiast pisać głupie głupoty zakończę to klepanie w klawiaturę i pokaże Wam fotki? Miłego oglądania.

P.S. Oczywiście bardzo liczę na kreatywną krytykę.

piątek, 27 lipca 2012

Kiss&Fly

Taka szybka sesyjka na wrocławskim lotnisku w strefie kiss & fly. Można się tam zatrzymać na 10 minut za darmoszkę. Mieliśmy mało czasu, więc wszystko było w pośpiechu. Za dużo ludzi się kręciło. Z całością uwinęliśmy się w pół godziny, więc za parking wyszło tylko 3PLN. Do kosztów sesji doliczyć jeszcze trzeba 2PLN na bagietkę, którą właśnie zjedliśmy z Agatą.

Setup najprostszy z możliwych. Jedna lampa YN 460-II przez parasolkę na 1/8 mocy. Szkicu nie zamieszczam, bo nie mam jak zeskanować swoich bazgrołów. Jak ktoś będzie chciał, to zamieszczę później.

Jak zwykle Sigma doprowadziła mnie do czerwoności jak zobaczyłem focie na kompie. Straszny badfocus. Nie mam pojęcia, z czego to wynika. Tyle razy kalibrowany i ciągle coś. Może to dlatego, że cykałem pod dość mocne światło? Ostatnio nad morzem, podczas sesji przy zachodzie słońca, było dokładnie to samo. Chyba czas zamienić ten zoom na coś w stylu 50mm f1/8. Jeszcze spróbuję się przeprosić z Sigmą, może coś z tego będzie. W najbliższych tygodniach postaram się nadgonić trochę z wpisami na bloga, bo straszne posucha była ostatnio. 

wtorek, 19 czerwca 2012

Unikalny numerek

Dostałem kilka pytań odnośnie zdjęcia, które wrzuciłem na fb, więc postanowiłem zrobić z tego krótki wpis na blogaska. 

A więc... Z racji tego, że jesteśmy z Agatą uczestnikami programu "I Ty Możesz Zostać Maratończykiem 2012" przysługują nam różne benefity. Poza możliwością wylewania litrów potu podczas morderczych treningów mogliśmy spersonalizować swoje numery startowe do 30 Wrocławskiego Maratonu. Problem w tym, że nikt nie miał pojęcia jakie są techniczne wymagania co do zdjęć. Jaka rozdzielczość? Jaki format? Jak to w ogóle ma wyglądać?

Postanowiliśmy więc nie kombinować i strzelić szybki portret w 5 minut. Setup chyba najprostszy jaki można tylko wymyślić z dwoma źródłami światła - prawie klasyczna muszelka :) Na dobrą sprawę wszystko widać w oczach, ale już kilka osób pytało mnie o szczegóły, więc napiszę. Lampa YN 460-II na 1/8 mocy przez białą transparentną parasolkę ustawiona centralnie przed Agatą odrobinę nad Jej głową. Druga lampa YN 460-II ustawiona na 1/32 mocy również przez białą parasolkę skierowana z mojej lewej strony od dołu. Wszystko wyzwalane radiowo przez chińszczyznę RF-602.

niedziela, 4 marca 2012

W drodze do...

Jakiś czas temu zrodziła się wizja na sesję i zaczęły się pierwsze przygotowania. O zbieraniu i szykowaniu rekwizytów możecie przeczytać we wcześniejszym wpisie "walizkowym". Kiedy już można było odliczać godziny do sesji okazało się, że w sobotę muszę być w pracy. Załamka straszna. Udało mi się przeciągnąć trochę grafik i mieliśmy z Agą dosłownie dwie godzinki na całość. Trzeba było zrezygnować z make-upu  u kosmetyczki i innych dziadostw. 

Czas gonił, więc na lotnisku byliśmy dość wcześnie, bo ok. 9:00. Policja dopiero rozstawiała pomarańczowe kołki, kręciło się trochę ochrony a w środku terminalu trwały próby do występów artystycznych. Bez zbędnego opieprzania zrobiliśmy mały zwiad i zabraliśmy się za focenie. Już na początku okazało się, że sprawa jest dość skomplikowana. Był bardzo słoneczny dzień a po niebie przelewały się chmury. Ponieważ terminal jest bardzo mocno przeszklony w środku na przemian, albo było strasznie jasno, albo koszmarnie ciemno. Komplikowało to cholernie focenie. Nie mogłem za bardzo bawić się przesłoną, bo chciałem zachować głębię ostrości, nie mogłem też za bardzo ruszać czasu. Lampa błyskowa na wyzwalaczu radiowym synchronizuje się do 1/180s, pozostawało tylko ISO, ale też w ograniczonym zakresie, bo jak wyszło słońce to nawet tryb Lo1 nie dawał rady. Trzeba było dodatkowo bawić się +/- Ev. Nie jestem do tego przyzwyczajony i mnie to trochę męczyło. Poza światłem doskwierał mi jeszcze znaczący brak koncepcji. Pomieszczenia na nowym terminalu jeśli chodzi o design są na prawdę na poziomie, ale ciągle coś mi przeszkadzało. Tuż przy oknach stały fantastyczne nowoczesne szezlongi, ale ni cholery nie było tam jak się przymierzyć do kadru. Na dokładkę można dodać szwendających się ludzi, ale to już normalka.

wtorek, 31 stycznia 2012

Takie tam małe ziemniaczki

Kolejna kulinarna sesja. Tym razem w rolach głównych faszerowane ziemniaczki. Potrawa prosta i baaardzo smaczna.

Ten przepis jak i wiele innych ciekawych znajdziecie na słitaśnym kulinarnym blogasku Olgi. Nie ma sensu żebym przeklejał przepis, bo postępowaliśmy niemal identycznie jak w przepisie. Jedna tylko uwaga. Jak dla mnie to raczej porcja dla 3 - 4 osób?

Jeśli chodzi o same focie to nic szczególnego. Kulinarne foto jest trudniejsze niż mi się do tej pory wydawało. Teraz już wiem, że trzeba zapomnieć o przesłonie f/2.8, bo głębia ostrości jest zbyt mała i focie wychodzą koszmarnie. Pozbyłem się też softboxa. Najlepiej foci mi się przy dwóch parasolkach. Odczuwam też spore braki w kuchennych klamotach. Nie ma na czym focić. Wszystkie talerze, to relikty późnego PRL'u ewentualnie wczesny Gierek. Z braku laku musiałem użyć drzwiczek od szafki kuchennej. Po remoncie zostało trochę lakierowanych frontów :]

sobota, 21 stycznia 2012

Waliza - prawie backstage

Mam w planach pewną sesję. Nauczony doświadczeniem z poprzednich fotoszutów postanowiłem zaplanować wszystko i przygotować odpowiednio wcześniej. Do tej pory większość sesji przypominało pożar w burdelu - chaos, zamieszanie, nerwy i ciągle coś pod górkę. Tym razem powinno być inaczej. W tym wpisie przedstawię proces powstawania jednego z rekwizytów, którego będę używał. 

Głównym rekwizytem, którego mam zamiar użyć podczas sesji jest stara walizka. Jej "pozyskanie" było łatwiejsze niż przypuszczałem. Z początku wlazłem na allegro i przeszukałem aukcje. Było z czego wybierać a ceny wahały się od 20 do 50PLN. Problem w tym, że wszystkie gdzieś spoza Wrocka a nie chciałem dodatkowo płacić za przesyłkę. Skorzystałem więc z potęgi social media, wrzuciłem info na facebook'a i następnego dnia byłem już w posiadaniu walizy (dzięki Maciek). Później przyszedł czas na stylizowanie. Żeby wycisnąć max klimatu potrzebne były podróżne nalepki. Wygooglałem kilka skanów i foci a później wrzuciłem wszystko do fotoszopa i przygotowałem do wydruku. Nadanie starego wyglądu świeżym wydrukom to kolejny etap. Zanim nadrukujemy naklejki trzeba przygotować "stary papier".

sobota, 14 stycznia 2012

Rybka lubi pływać

W tym odcinku GalenPhoto: ja próbuję usmażyć rybę, ryba pije Harnasia a Agata cyka focie. Opis dziś skromny. Tekstu prawie zero, bo jakoś nie mam weny. Za to podwójny backstage. Ze smażenie i z cykania. Dla każdego coś dobrego.







poniedziałek, 26 grudnia 2011

Freedom for Ales Bialiatski! - Agata


Jakoś ten świąteczny okres zaowocował nowymi fociami. Człowiek jak się nażre, to nic tylko by siedział. W TV jak zwykle hity z satelity i nic ciekawego do oglądania. Aż chce się zasiąść przed netbookiem i podłubać w LR czy tam PS. Wczoraj po kolacji poruszałem się chwileczkę i ustawiłem trochę sprzętu w pokoju. Trzasnąłem Agacie kilka "alesiowych" fotek. Coś mi tu strasznie w postprocesie nie pasuje, ale nie mogę dojść co to jest. Może późnym wieczorem jak będę siedział na stacjonarnym, to podłubię na nowo. Jak by ktoś miał jakieś uwagi, to chętnie poczytam.Setup do zdjęcia opisuję poniżej









sobota, 24 grudnia 2011

Свободу Алесю Беляцкому!

Podczas porządków świątecznych natknąłem się na pewną kartkę. Jakiś czas temu miałem wziąć udział w akcji Wolność dla Alesia. Cel szczytny, ale pomysł jak zwykle umarł z braku czasu, a później zupełnie o nim zapomniałem. W sumie miałem ją teraz wywalić, ale coś mnie ruszyło. Na szybciocha ustawiłem banalny setup i w 10 min cyknąłem autoportreta. Hmmm... To już trzeci? Ktoś mógłby pomyśleć, że popadam w samouwielbienie. Dobra, nic więcej nie mam do powiedzenia. Mam nadzieję, że móje twarzowe w tak zajebiaszczej rozdzileczości nie popsuje Wam świątecznych apetytów.

Wesołych świąt i hhhapi hhhhanuka!

P.S. Akcja jest już w sumie wiekowa, ale zachęcam do cyknięcia sobie foci i dorzucenia do galerii. Po tym jak go nasi wydymali coś mu się należy.



czwartek, 22 grudnia 2011

Fotonowy wypierdalacz?

Gizas, tak dawno nie cykałem słitaśnych fociów, że już prawie zapomniałem jak się aparat trzyma. Zerrryo czasu na kreatywność i realizowanie tych wszystkich skrzętnie zapisanych pomysłów. Dobrze, że od czasu do czasu wpada kumpel, który "na wczoraj" potrzebuje kilku fotek produktowych. Ostatnio przytaszczył jakąś machinę sprowadzoną z Japonii. Ponoć z najgorszego pasztetu robi Brata Pita i Anżelinę Żoli. Póki co widziałem tylko jak mruga lampkami i wyświetla grafiki gołych cycków na LCD. Ktoś ma pojęcie co to? :]

W najbliższym czasie trzeba będzie poskładać z tych fotek jakąś reklamę do gazetki branżowej, ale na dziś koniec lajtruma. Idę spać. Dobranoc!

P.S. Mam szczerą nadzieję, że już niedługo wrzucę jakieś portreciki czy coś, bo mi lubieje z fejsbuka zaczęły uciekać po ostatnich sucharach :P

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 150mm

środa, 5 października 2011

Flamenco

Dziś trochę wywijasów i pląsania. Jakiś czas temu Marta wysłała mi pełnego wazelinki maila z zapytaniem, czy nie cyknął bym Jej kilku foci na stronę wuwuwu. Hmm... Czemu nie? Spotkaliśmy się w Jej dawnym LO w salce teatralnej i pocykaliśmy trochę. Z początku temat wydawał mi się banalnie prosty i jak zwykle sprawy się pokomplikowały. Jednej z odbiorników radiowych miał już dość wyzwalania lampy błyskowej i odpalał na co 2 foci. Miałem ze sobą tonę baterii, ale ani jednej AAA. Druga sprawa to ruch. Lampeczki ustawia się żeby świeciły w konkretnym miejscu a flamenco nie tańczy się stojąc w miejscu. Marta latała po parkiecie a ja starałem się nadążyć z AF'em i lampami. Sporo doświadczeń na przyszłość.

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 50mm

wtorek, 13 września 2011

(prawie) utracone focie

Sobota była obfita w focie, ale o mały włos nie pożegnałbym się z większością. Kto czyta fejsbuka, ten wie o co chodzi. Po ranno-popołudniowym foceniu maratonu wrocławskiego śmignęliśmy z Agą na małą sesyjkę. Pięć minutek spacerkiem i byliśmy już pod siedzibą googla. Bardzo fajny, nowoczesny budynek. Cisza i spokój. Od czasu do czasu tylko szwendają się jacyś ludzie i sekjurity, bo w pobliżu kupę banków. Wszystko było by superhiperturboekstramegakul gdyby nie ja. Jak zwykle wybraliśmy się za późno. Było coś koło 21:00 i zastanego nie było prawie wcale. Pierwsze próby złapania oświetlenia na dziedzińcu usadowiły mnie mocno w rzeczywistości. Przysłona na 2.8, czas 1/45, ISO 2500, ziarno jak stodoła i nadal ciemno. Kiszka! Tła nie udało się wyciągnąć praktycznie wcale. Efekt? Widać poniżej. Znów ciemnica. Kiedyś muszę w końcu zapuścić lampki w dzień, bo warto. Miejsce na prawdę fajne. To chyba na tyle. Pozdrawiam!

P.S. Dziś dzięki Patrykowi stuknęło 25 lubiejów na fb i mam unikatowy adresik!

ISO 1000, f/2.8, 1/60s, 85mm

piątek, 12 sierpnia 2011

Shop till you drop

Mieliśmy wybrać się z Agatą na focenie tych całych zajebiaszczych zjawisk w kosmosie, ale się zachmurzyło i jak zwykle kicha... Zasiadłem więc wygodnie z laptopem na kanapie i poklikałem troszkę w LR. Efekty zeszłoweekendowego pstrykania poniżej. Setup zamieszczałem wcześniej. Hmmm... Nie wiem co więcej napisać. Kończę.

Do następnego!

ISO 200, f/2.8, 1/90s, 50mm

niedziela, 7 sierpnia 2011

Bakstejdżowa zajawka - shop till you drop

Wczoraj około północy postanowiliśmy z Agatą pobawić się w focenie. Wylegliśmy z domu uzbrojeni po zęby w sprzęt foto. Doszliśmy do pobliskiego centrum handlowego Futura Park i pocykaliśmy kapinkę. Sesja w dość specyficznym klimacie. Rozwinięcie bakstejdżowej zajawki już wkrótce. Stay tuned!

ISO 200, f/2.8, 1/90s, 50mm

poniedziałek, 25 lipca 2011

Odgrzewanko

Podjąłem kolejną próbę postprocesu. Tym razem bez kombinowania w jakieś wintydż dziadostwa. Miało być naturalnie i nie oczojebnie. Efekty możecie ocenić sami. Czasem na tak banalnym temacie jak słit focia na tle zachodzącego słońca można się ostro przejechać. Nie będę się już chyba w tym temacie uzewnętrzniał. Najważniejsze, że podczas sesji był fajny show, bo zebrała się masa ludzi na zachód i stanowiliśmy z Agatą swego rodzaju atrakcję alternatywną :P

Pozdrawiam i do następnego wpisu!

ISO 200, f/8.0, 1/180s, 68mm

środa, 20 lipca 2011

Morza szum, ptaków śpiew i kaszanka zdjęciowa

Długo się coś nie mogłem zabrać za focie znad morza. Byłem bardzo napalony na tą sesję, ale zapał mi ostygł po tym jak musiałem zbierać aparat z betonu. Nie jestem za bardzo zadowolony ze zdjęć. Miało być jak z amjerynkańskiego filmu o miłości, ale nie wyszło. Mam jednak przeczucie, że wtopy które popełniłem sporo mnie nauczą. 

Brak żeli. Niedopasowana temperatura barwowa lamp błyskowych i oświetlona Agata na tle zachodzącego słońca wygląda jak na na tle PRLowskiej fototapety. Trąci wklejką na kilometr. Nieumiejętne umiejscowienie horyzontu. Tnie i chlasta postać w zupełnie przypadkowych miejscach. Raz za wysoko skracając postać, inny raz za nisko i cała zajebiaszczość morskich fal sprowadza się do 20 pikseli w okolicy kostek. Na dodatek trzeba mocno uważać na zmieniające się warunki oświetleniowe. Ustawiłem sobie manuala i jadę z koksem, a tu z minuty na minutę słońca coraz mniej i cześć foci niedoświetlona wyszła.

Przyznam szczerze i bez klapsów na gołą dupę. Nie miałem totalnie koncepcji na obróbkę tych fotek. Duże różnice w WB jakoś mnie zniechęcały. Za który suwak nie chwyciłem skóra i tak miała jakiś obrzydliwy zafarb. O naturalnych kolorach trzeba było zapomnieć. Postanowiłem uderzyć w jakiś taki wintydż klimacior. Split toning w LR i trochę winietki. To chyba na tyle dłubania. 5 min i po sprawie.


ISO 200, f/8, 1/180s, 68mm

piątek, 8 lipca 2011

Jebut :(

Wyjazd nad morze i wielkie nadzieje na mega wypasione focie. Do samochodu zapakowałem absolutnie wszystko, no może poza tłem materiałowym. Dokupiłem nawet drugą parasolkę, jakby mi się z softem po plaży naginać nie chciało. I co? I dup. Wybrałem się ostatnio z Agatą na plażę pocykać troszku i w całym tym podnieceniu zapomniałem zapiąć plecaka. Kilka metrów i Nikon z podpiętą Sigmą wypadł z plecaka, przeleciał 1,5m i pierdyknął z impetem o beton. MASAKRA! Serce mi zamarło... Póki co wygląda na to, że Nikon robi solidne konstrukcje, bo aparat działa. Poobijał się troszku i obdarł. Dobrze, że zaraz po kupnie nakleiłem na wyświetlacz szkiełko hartowane, inaczej było by po wyświetlaczu. Więcej o sesji, która była po części testowa w kolejnym wpisie. Chęci miałem, ale humoru nie i jakoś tak nie mogłem ogarnąć tematu. Teraz wrzucam tylko małą zajawkę. Napiszę tylko tyle. Bez filtrów CTO nie ma co się na pstrykanie zachodu wybierać, bo wszystko wygląda jak marna wklejka. Pozdrawiam!

ISO 200, 1/180s, f/8.0, 50mm

niedziela, 26 czerwca 2011

Znienacka

Miałem fotograficzne nadzieje na ten długi weekend, ale pogoda jak zwykle się zwaliła. Burze i silny wiatr skutecznie utrudniają plenerowe pstrykania a na studynje focenie nie miałem zupełnie ochoty. Moooże dziś wieczorem uda mi się coś cyknąć. Póki co na podtrzymanie umierającego bloga wrzucam kadr z poprzedniej sesji do dyplomu. Zdjęcie ustrzelone w sumie przypadkiem i znienacka. Agata poprawiała włosy a ja sprawdzałem moc lampy. Tyle. Do następnego!

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 80mm

sobota, 18 czerwca 2011

Focia do dyplomu z lat '80

Mały projekt na szybko. Aga potrzebowała foci do dyplomu i tyle w temacie. Setup banalny: YN 460-II w sofcie 60x60 na 1/16 mocy i YN 460-II przez parasolkę na 1/32 mocy. Na blogaska wrzucam wersję w klimacie lat '80. 

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 90mm

niedziela, 12 czerwca 2011

Z puszki w chodnik

Wybrałem się wieczorem na wrocławski rynek na polowanie. Wyostrzone do granic możliwości zmysły monitorowały tłum przepływający przez coraz to węższe arterie rynkowego deptaka. Niedługo ogródki piwne zajmą całą przestrzeń i trzeba będzie łazić gęsiego... Wracając do tematu. Miałem w móżdżku pewien plan - upolować Fidela. Widziałem go wcześniej na mieście, ale nie miałem ze sobą całego tego zajebiaszczego sprzętu, więc nawet do niego nie podchodziłem. Dziś znów był fantastycznie ubrany. Takie połączenie hipisa z wczesnym rokokoko. Niestety jak to zwykle bywa, plan o kant dupy potłuc. Fidel nawiał. Zrobiłem kilka kółek zwiadowczych i już miałem się zwijać, gdy jeden z moich wyostrzonych zmysłów wyłapał sygnał. Znajomy zapach z okolicy McShita. Nie, tym razem to nie czizburger z frytkami. Taki zapach z dzieciństwa, który budził nostalgię i lekkie podniecenie. Farba olejna! Dżizas, tyle godzin ślęczenia nad modelami do sklejania i wciągania tego intensywnego i lekko słodkiego zapachu. Wymordowałem w ten sposób chyba miliardy szarych komórek, co niestety rzutuje na moim dzisiejszym stanie umysłu... Yyy... Wracając do tematu po raz kolejny. Pod wspomnianą wcześniej Amjerykańską jadłodajnią rozstawił swój kramik Kosmo. Co Kosmo robi, widać na załączonych pikczersach. Więcej się chyba nie ma co rozpisywać. Szybka 10cio minutowa sesja i do domu. Dłubania praktycznie nie było żadnego, więc wrzucam jeszcze ciepłe focie. Jak kogoś interesuje setup, to na końcu wrzucam bakstejdża z mini opisem.

Pozdrawiam!

ISO 320, f/3.3, 1/180s, 58mm