Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portret. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą portret. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2013

Skarpetki z wełny pancernika

Cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem? Ja jestem wesoły Romek... No prawie. Dawno mnie tu nie było, ale już jestem i mam nadzieję, że to już ostatnia taka przerwa na blogu.

Do rzeczy. Sesja prosta i studyjna. Bardzo nie lubię portretów na zwykłym jednolitym tle. Kojarzy mi się to z kiczowatymi fotkami, które cykali nam w podstawówce, żeby ku uciesze naszych rodziców, powiesić nas na ścianie w formie kilkudziesięciu prostokątów połączonych w badziewne tablo. Fuj!

Niestety, warunki atmosferyczne za oknem powodowały wstręt i obrzydzenie, więc plener odpadał. Założenie było proste - kilka garniakowych portretów kolegi Mateusza.

Setup prosty i chyba nie wymaga jakiegokolwiek komentarza. Całość pokazana na ostatniej fotce. W sumie to bardzo się chciałem rozpisać w tym poście, ale tak bardzo nażarłem się pączkami, że brzuch uciska mi na mózg. Łatwiej było by mi teraz wydziergać skarpetki z wełny pancernika, niż wymyślić coś kreatywnego. Może zamiast pisać głupie głupoty zakończę to klepanie w klawiaturę i pokaże Wam fotki? Miłego oglądania.

P.S. Oczywiście bardzo liczę na kreatywną krytykę.

piątek, 27 lipca 2012

Kiss&Fly

Taka szybka sesyjka na wrocławskim lotnisku w strefie kiss & fly. Można się tam zatrzymać na 10 minut za darmoszkę. Mieliśmy mało czasu, więc wszystko było w pośpiechu. Za dużo ludzi się kręciło. Z całością uwinęliśmy się w pół godziny, więc za parking wyszło tylko 3PLN. Do kosztów sesji doliczyć jeszcze trzeba 2PLN na bagietkę, którą właśnie zjedliśmy z Agatą.

Setup najprostszy z możliwych. Jedna lampa YN 460-II przez parasolkę na 1/8 mocy. Szkicu nie zamieszczam, bo nie mam jak zeskanować swoich bazgrołów. Jak ktoś będzie chciał, to zamieszczę później.

Jak zwykle Sigma doprowadziła mnie do czerwoności jak zobaczyłem focie na kompie. Straszny badfocus. Nie mam pojęcia, z czego to wynika. Tyle razy kalibrowany i ciągle coś. Może to dlatego, że cykałem pod dość mocne światło? Ostatnio nad morzem, podczas sesji przy zachodzie słońca, było dokładnie to samo. Chyba czas zamienić ten zoom na coś w stylu 50mm f1/8. Jeszcze spróbuję się przeprosić z Sigmą, może coś z tego będzie. W najbliższych tygodniach postaram się nadgonić trochę z wpisami na bloga, bo straszne posucha była ostatnio. 

wtorek, 19 czerwca 2012

Unikalny numerek

Dostałem kilka pytań odnośnie zdjęcia, które wrzuciłem na fb, więc postanowiłem zrobić z tego krótki wpis na blogaska. 

A więc... Z racji tego, że jesteśmy z Agatą uczestnikami programu "I Ty Możesz Zostać Maratończykiem 2012" przysługują nam różne benefity. Poza możliwością wylewania litrów potu podczas morderczych treningów mogliśmy spersonalizować swoje numery startowe do 30 Wrocławskiego Maratonu. Problem w tym, że nikt nie miał pojęcia jakie są techniczne wymagania co do zdjęć. Jaka rozdzielczość? Jaki format? Jak to w ogóle ma wyglądać?

Postanowiliśmy więc nie kombinować i strzelić szybki portret w 5 minut. Setup chyba najprostszy jaki można tylko wymyślić z dwoma źródłami światła - prawie klasyczna muszelka :) Na dobrą sprawę wszystko widać w oczach, ale już kilka osób pytało mnie o szczegóły, więc napiszę. Lampa YN 460-II na 1/8 mocy przez białą transparentną parasolkę ustawiona centralnie przed Agatą odrobinę nad Jej głową. Druga lampa YN 460-II ustawiona na 1/32 mocy również przez białą parasolkę skierowana z mojej lewej strony od dołu. Wszystko wyzwalane radiowo przez chińszczyznę RF-602.

niedziela, 25 grudnia 2011

Portrecik małoświąteczny

Jakąś godzinkę temu na fejsie Tomek Faliszek napisał: "sezon na sweet focie z choinką uważam za otwarty". Coś tam wczoraj cykałem do rodzinnego albumu, co prawda nie ma w tle choinkowych światełek i żadnych innych świątecznych akcentów, ale blog ostatnio przeżywał suszę i postanowiłem coś wrzucić. Kadr raczej mało udany, centralny i nudny, ale coś mi się w obróbce spodobało. Co do techniki, to nie ma o czym pisać. Po prostu lampą w sufit. Dobra kończę, bo napisanie tych kilku zdań strasznie mnie zmęczyło. Idę poleżeć po jedzeniu. Do następnego!


środa, 5 października 2011

Flamenco

Dziś trochę wywijasów i pląsania. Jakiś czas temu Marta wysłała mi pełnego wazelinki maila z zapytaniem, czy nie cyknął bym Jej kilku foci na stronę wuwuwu. Hmm... Czemu nie? Spotkaliśmy się w Jej dawnym LO w salce teatralnej i pocykaliśmy trochę. Z początku temat wydawał mi się banalnie prosty i jak zwykle sprawy się pokomplikowały. Jednej z odbiorników radiowych miał już dość wyzwalania lampy błyskowej i odpalał na co 2 foci. Miałem ze sobą tonę baterii, ale ani jednej AAA. Druga sprawa to ruch. Lampeczki ustawia się żeby świeciły w konkretnym miejscu a flamenco nie tańczy się stojąc w miejscu. Marta latała po parkiecie a ja starałem się nadążyć z AF'em i lampami. Sporo doświadczeń na przyszłość.

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 50mm

wtorek, 13 września 2011

(prawie) utracone focie

Sobota była obfita w focie, ale o mały włos nie pożegnałbym się z większością. Kto czyta fejsbuka, ten wie o co chodzi. Po ranno-popołudniowym foceniu maratonu wrocławskiego śmignęliśmy z Agą na małą sesyjkę. Pięć minutek spacerkiem i byliśmy już pod siedzibą googla. Bardzo fajny, nowoczesny budynek. Cisza i spokój. Od czasu do czasu tylko szwendają się jacyś ludzie i sekjurity, bo w pobliżu kupę banków. Wszystko było by superhiperturboekstramegakul gdyby nie ja. Jak zwykle wybraliśmy się za późno. Było coś koło 21:00 i zastanego nie było prawie wcale. Pierwsze próby złapania oświetlenia na dziedzińcu usadowiły mnie mocno w rzeczywistości. Przysłona na 2.8, czas 1/45, ISO 2500, ziarno jak stodoła i nadal ciemno. Kiszka! Tła nie udało się wyciągnąć praktycznie wcale. Efekt? Widać poniżej. Znów ciemnica. Kiedyś muszę w końcu zapuścić lampki w dzień, bo warto. Miejsce na prawdę fajne. To chyba na tyle. Pozdrawiam!

P.S. Dziś dzięki Patrykowi stuknęło 25 lubiejów na fb i mam unikatowy adresik!

ISO 1000, f/2.8, 1/60s, 85mm

poniedziałek, 25 lipca 2011

Odgrzewanko

Podjąłem kolejną próbę postprocesu. Tym razem bez kombinowania w jakieś wintydż dziadostwa. Miało być naturalnie i nie oczojebnie. Efekty możecie ocenić sami. Czasem na tak banalnym temacie jak słit focia na tle zachodzącego słońca można się ostro przejechać. Nie będę się już chyba w tym temacie uzewnętrzniał. Najważniejsze, że podczas sesji był fajny show, bo zebrała się masa ludzi na zachód i stanowiliśmy z Agatą swego rodzaju atrakcję alternatywną :P

Pozdrawiam i do następnego wpisu!

ISO 200, f/8.0, 1/180s, 68mm

środa, 20 lipca 2011

Morza szum, ptaków śpiew i kaszanka zdjęciowa

Długo się coś nie mogłem zabrać za focie znad morza. Byłem bardzo napalony na tą sesję, ale zapał mi ostygł po tym jak musiałem zbierać aparat z betonu. Nie jestem za bardzo zadowolony ze zdjęć. Miało być jak z amjerynkańskiego filmu o miłości, ale nie wyszło. Mam jednak przeczucie, że wtopy które popełniłem sporo mnie nauczą. 

Brak żeli. Niedopasowana temperatura barwowa lamp błyskowych i oświetlona Agata na tle zachodzącego słońca wygląda jak na na tle PRLowskiej fototapety. Trąci wklejką na kilometr. Nieumiejętne umiejscowienie horyzontu. Tnie i chlasta postać w zupełnie przypadkowych miejscach. Raz za wysoko skracając postać, inny raz za nisko i cała zajebiaszczość morskich fal sprowadza się do 20 pikseli w okolicy kostek. Na dodatek trzeba mocno uważać na zmieniające się warunki oświetleniowe. Ustawiłem sobie manuala i jadę z koksem, a tu z minuty na minutę słońca coraz mniej i cześć foci niedoświetlona wyszła.

Przyznam szczerze i bez klapsów na gołą dupę. Nie miałem totalnie koncepcji na obróbkę tych fotek. Duże różnice w WB jakoś mnie zniechęcały. Za który suwak nie chwyciłem skóra i tak miała jakiś obrzydliwy zafarb. O naturalnych kolorach trzeba było zapomnieć. Postanowiłem uderzyć w jakiś taki wintydż klimacior. Split toning w LR i trochę winietki. To chyba na tyle dłubania. 5 min i po sprawie.


ISO 200, f/8, 1/180s, 68mm

piątek, 8 lipca 2011

Jebut :(

Wyjazd nad morze i wielkie nadzieje na mega wypasione focie. Do samochodu zapakowałem absolutnie wszystko, no może poza tłem materiałowym. Dokupiłem nawet drugą parasolkę, jakby mi się z softem po plaży naginać nie chciało. I co? I dup. Wybrałem się ostatnio z Agatą na plażę pocykać troszku i w całym tym podnieceniu zapomniałem zapiąć plecaka. Kilka metrów i Nikon z podpiętą Sigmą wypadł z plecaka, przeleciał 1,5m i pierdyknął z impetem o beton. MASAKRA! Serce mi zamarło... Póki co wygląda na to, że Nikon robi solidne konstrukcje, bo aparat działa. Poobijał się troszku i obdarł. Dobrze, że zaraz po kupnie nakleiłem na wyświetlacz szkiełko hartowane, inaczej było by po wyświetlaczu. Więcej o sesji, która była po części testowa w kolejnym wpisie. Chęci miałem, ale humoru nie i jakoś tak nie mogłem ogarnąć tematu. Teraz wrzucam tylko małą zajawkę. Napiszę tylko tyle. Bez filtrów CTO nie ma co się na pstrykanie zachodu wybierać, bo wszystko wygląda jak marna wklejka. Pozdrawiam!

ISO 200, 1/180s, f/8.0, 50mm

niedziela, 26 czerwca 2011

Znienacka

Miałem fotograficzne nadzieje na ten długi weekend, ale pogoda jak zwykle się zwaliła. Burze i silny wiatr skutecznie utrudniają plenerowe pstrykania a na studynje focenie nie miałem zupełnie ochoty. Moooże dziś wieczorem uda mi się coś cyknąć. Póki co na podtrzymanie umierającego bloga wrzucam kadr z poprzedniej sesji do dyplomu. Zdjęcie ustrzelone w sumie przypadkiem i znienacka. Agata poprawiała włosy a ja sprawdzałem moc lampy. Tyle. Do następnego!

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 80mm

sobota, 18 czerwca 2011

Focia do dyplomu z lat '80

Mały projekt na szybko. Aga potrzebowała foci do dyplomu i tyle w temacie. Setup banalny: YN 460-II w sofcie 60x60 na 1/16 mocy i YN 460-II przez parasolkę na 1/32 mocy. Na blogaska wrzucam wersję w klimacie lat '80. 

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 90mm

czwartek, 19 maja 2011

Pavel Sax - rozwinięcie

Dziś po pracy wsiadłem na swój zajebaszczy rower i pocisnąłem prosto do domu, żeby odebrać Sienkę od klepacza. Niestety było tam tyle rzeźbienia, że się nie wyrobił. Miałem wolne popołudnie. Nawpierniczałem się naleśników i nie byłem w stanie podnieść zada z fotela. Zabrałem się więc za obróbkę fotek. Niestety 90% zdjęć z tej sesji do niczego się nie nadaje. Zawiódł mój herlajt. Paweł w czarnej bluzie zupełnie zlał się z tłem. Musiałem sporo fillajta zarzucić, żeby cokolwiek wyłoniło się z tych ciemności. Jest nauczka na przyszłość, żeby dokładnie sprawdzać po pierwszej fotce testowej, czy wszystko jest elegancko oświetlone, bo później to już tylko model się wierci i migawka leci. W ten sposób powstało chyba z 20 zwalonych zupełnie fotek. Trudno. Ważne, żeby sobie zapamiętać. Do zdjęć setup był bardzo prosty, ale ja nadal ledwo ogarniam 2 światła. Softbox dał fajne mocne i ukierunkowane światło, ale już parasolka doświetlająca tył i bok, albo była źle wycelowana, albo moc lampy za słaba.

ISO 200, f/2.8, 1/180s, 121mm

niedziela, 8 maja 2011

Wpadka z blendą i cross

Nie miałem ostatnio czasu na obróbkę zdjęć z sesji z Pawłem. Wrzuciłem tylko zajawkę. Plan był taki, żeby dziś wrzucić jej rozwinięcie, ale jak to u mnie zwykle bywa... Nie wyrobiłem się. Żeby nie było nudy aplołdnąłem kilka fotek ustrzelonych jakiś czas temu podczas spaceru z Agatą. W sumie to miały one stanowić rozwinięcie zajawki, ale nie mogłem jakoś przebrnąć przez ich edycję, a później sprawa przyschła i o nich zapomniałem. Idea była taka, zaprezentować możliwości doświetlania blendą. Plan wziął w dupę, bo fotki wyszły słabo, a popełnione przeze mnie błędy okazały się na tyle poważne, że nie szło ich skorygować.

Dobra, teraz kilka uwag odnośnie blendy. Rzeźbione blendy DIY z kocyków ratunkowych do niczego się nie nadają. NRC mają bardzo odbijającą powierzchnię i na twarzy robią się "zajączki". Krążą w necie jakieś cudowne tutoriale, jak to wysmarować jakimś budaprenem czy innym super glue a powierzchnia się zmatowi i będzie super. Osobiście uważam, że nie ma totalnie sensu. Koszty robią się masakryczne, wygląda to dziadowsko, a po 5 rozłożeniach nie ma już czego składać. Jedyny plus z całej tej misternej roboty jest taki, że można się kleju nawąchać. Gotowe blendy 3w1, 5w1 i 982w1 można kupić naprawdę niedrogo. Są to przyzwoicie wykonane produkty prosto z Chin. Jedna uwaga: nie ma co oszczędzać na wielkości. Ja kupiłem zdaję się 80 albo 90 cm i jest trochę mało. Wystarczy na doświetlenie twarzy i ewentualnie dekoltu, ale nic więcej. Tylko do ciasnego portretu. Każdy, kto myśli, że uda mu się trzymać blendę i strzelać fotki, jest niespełna rozumu. Wiem, bo sam tak myślałem. Jest to technicznie awykonalne. Do machania blendą potrzebna jest osoba trzecia albo statyw z odpowiednim mocowaniem (tu polecam własne inicjatywy w klimatach DIY). Teraz coś o samym używaniu. Ekspertem nie jestem, ale podczas powyższego spaceru popełniłem masakryczny błąd. Mimo walącego z nieba słońca postanowiłem ocieplić jeszcze fotki i za powierzchnię odbijającą wybrałem kolorek złoty. Wszystko fajnie i pięknie, dopóki nie zgrałem foci na kompa. Skóra zyskała pomarańczowo-brzoskwiniowy odcień, ale wszystko inne było pozbawione tego kolorku. Próbując ustawić jakiś rozsądny balans bieli można było dostać krewicy. Wszystko albo blade, albo rude. Nie testowałem tego jeszcze, ale mam takie przeczucie, że złoty kolor nadaje się na pochmurne dni. W słoneczny dzień najlepiej chyba korzystać z białej powierzchni. 

Poniżej wrzucam trzy focie. Na jedynce próbowałem walczyć z kolorami, ale poległem. Nie udało mi się uratować naturalnego zafarbu skóry. Nie zrobiłem z niej crossa, bo o dziwo wyglądał jeszcze gorzej. Kolejne dwa pstryki to już hardkorowy cross. Są one dość specyficzne i na pewno nie każdemu podchodzi taki klimat. Mi się nawet podoba. Ma coś w sobie. Jakąś taką nutkę oldschool-vintage-retro :]

ISO 200, f/3.3, 1/750s, 65mm

niedziela, 1 maja 2011

niedziela, 24 kwietnia 2011

Pavel Sax

Wczoraj był jeden z tych dni, kiedy nie wiadomo w co ręce wsadzić, ale z nadmiaru czasu. Taka chyba rola chłopa w całych tych świątecznych przygotowaniach - nudzić się. Są pewne czynności, które trzeba wykonać, ale poza myciem kibla i okien trzonem wszystkich przygotowań jest gotowanie. Każdy jednak wie, że jeśli nie jest się żoną / narzeczoną / konkubiną (uwielbiam to słowo) Makłowicza, to lepiej chłopa do kuchni nie wpuszczać. Syfu narobi, będzie podjadał i co chwile pytał się: "kochanie, a gdzie my trzymamy garnki?". Najgorsze w tym, że nie można po prostu siąść przed TV z piwem, bo to by źle wyglądało. Najlepiej więc zejść z oczu. Zastosowałem się do powyższego i czmychnąłem na miasto pocykać focie.

Przez kilka godzin snułem się w koło ratusza i po świdnickiej. Nuda. Już miałem się zbierać, gdy zobaczyłem, że pod przejściem świdnickim, rozkłada sprzęt chłopak, któremu już wcześniej cyknąłem focie. Pomyślałem, że może skocze po resztę zabawek do samochodu i spróbuję namówić go na kilka fotek z lampą. Długo nie musiałem namawiać, zgodził się od razu. Rozłożyłem sprzęt i zaczęło się. Paweł grał, ja cykałem, ludzie mieli durne miny i było fajnie. Muzyk nosi xywkę Paweł Sax (nie pomylcie "a" z "e" bo będzie niezręcznie). Gra na prawdę fajnie. Mam nadzieję, że jak zostanie sławny, to będę mógł liczyć na jakąś wejściówkę na koncert. Hmmm... Coś się rozpisałem i to w sumie nie na temat. Dobra koniec ględzenia. Zapraszam do kreatywnej krytyki.

ISO 200, f/3.2, 1/180s, 50mm

piątek, 22 kwietnia 2011

Prosto w słońce

Aloha!

Dziś krótki wpis i jedna focia. Ustrzelona wczoraj podczas spaceru po Ostrowie Tumskim z moją dzielną i niezłomną modelką Agatą :] Miałem co prawda wrzucić cały set (ok. 5 sztuk), ale nie mam dziś sił na postproces (ta była ruszona w stopniu minimalnym). Właściwie to mój laptop nie ma sił. Rzęcholi tak niemiłosiernie, że straciłem cierpliwość. Chyba czas odłożyć coś na jakiś monitor i reanimować kompa stacjonarnego... Dobra koniec zrzędzenia. Miało być krótko. Hmm... Co to ja jeszcze miałem napisać...? Aha. Jak przemęczę jutro ten postproces, to wrzucę kilka foci, przy robieniu których używałem blendy. Dorzucę do tego parę uwag i spostrzeżeń z perspektywy kogoś, kto używał tego wynalazku w sumie drugi raz. To chyba na tyle. Idę zjeść coś bezmięsnego :(

P.S. Wesołych świąt!

ISO 200, f/3.2, 1/2000, 135mm

czwartek, 7 kwietnia 2011

Ławeczka

Zgodnie z obietnicą wrzucam focię. Miały być 2 - 3, ale będzie tylko jedna. Powoli zaczynam dochodzić do momentu, w którym będę miał wszystkie foto-gadżety świata. Jeszcze tylko doprowadzę Sigmę do użytecznego stanu i będzie cacy. Czas nauczyć się wykorzystywać cały ten badziew i zacząć robić przyzwoite zdjęcia... Nadal mam spore problemy z kadrowaniem. Dopiero jak siadam przez laptopem i patrze na zrzuty z karty, to zaczynam trybić. To bym uciął, tu bym ujął szerzej, to krzywo, to za ciasno, itp. itd. Ponoć metoda jest tylko jedna. Focić ile wlezie. Mam nadzieję, że uda mi się osiągnać jakiś przyzwoity poziom zanim się licznik w body przekręci i migawkę trafi szlag.

P.S. Gizzz ale bym się zimnego piwka napił...

ISO 200, f/3.3, 1/350s, 68mm

środa, 6 kwietnia 2011

Bakstejdż z nowym gadżetem

Wiosna się rozkręca i coraz więcej lansuję się z aparatem. Zwykle towarzyszy mi moja urocza osobista modelka /slash/ asystentka, więc przyszedł czas za zakup nowego gadżeta. Jest bardziej wypasiony niż head & shoulders, bo to aż 5 w 1! Tak, tak, istnieją takie cuda. Jest to blenda i składa się z 5 części: dyfuzora, białej, czarnej, złotej i srebrnej powierzchni odbijającej. Wiem, że zaraz najdzie się jakiś miłośnik DIY i o powie, że po co przepłacać, skoro można sobie blendę wydziergać z kocyka ratunkowego (folia NRC) albo innego dziwactwa. Już spieszę z ciętą ripostą. Dupa! Kocyk NRC jest fajny, ale jest jest komuś zimno, bo jako blenda to jeden wielki niewypał. Powierzchnia jest zbyt lustrzana, przez co na twarzy robią się zajączki. Poza tym potrzebna jest jakaś rama, żeby się to wszystko trzymało. Gotowa blendzia z Chińskiej Republiki Ludowej, rozkłada się w 1s, składa 2s i dają na całość fajniasty pokrowiec.
Wracając do wczorajszego dnia. Jak już miałem blendzię, długi zoom i osobistą modelkę, to przeszliśmy się w plener. Wybór padł na Ostrów Tumski. Wszystko super, hiper, ekstra, turbo, mega i kul, tylko słońce zaszło. No i tyle było z focenia i testów. Na plus mogę dodać, że opanowałem już zwijanie tego ustrojstwa.

P.S. Serwis Sigmy wybudził się ze snu zimowego. Streszczając ostatnią korespondencję:
- wcale mnie nie olewali przez 6 dni, tylko serwisant był na urlopie,
- nie poczuwają się do winy, wg. nich obiektyw ostrzy "zadowalająco",
- proponują powtórna kalibrację,
- ustaliłem już, że skalibrują obiektyw do odległości referencyjnej 20x,
- w poniedziałek wysyłam zestaw i mam nadzieję, że nie potrwa to znowu 10 dni.

To chyba na tyle. Poniżej bakstejdżowa focia. Dziś wieczorem postaram się wrzucić jeszcze 2 - 3, które ustrzeliłem zanim słońce schowało się całkowicie.

sobota, 2 kwietnia 2011

Szaro

Miało być dziś słonecznie i ciepło ale widać meteorolodzy skupili się na reklamowaniu serków danio i innego badziewia i coś nie do końca wychodzi im to prognozowanie. Minęło południe, nadal jest szaro, buro i mokro. Żeby się dopasować do panującej aury, wrzucam coś blak end łajt.

ISO 200, f/3.3, 1/180s, 85mm

piątek, 1 kwietnia 2011

W oddali

Pstryk z wczoraj. Widać, że ostrość na tej foci występuje akcesorycznie.

Minęło właśnie południe i powoli zaczynam oswajać się z myślą, że dziś już mi serwis Sigmy na maila nie odpisze. Może w poniedziałek? Grrrr...

ISO 1000, f/2.8, 1/60s, 135mm